Szerszy opis fundacji MFRZ
Spis treści |
Mazowiecka Fundacja Rodzin Zastępczych
Rodzicielstwo Zastępcze – temat jak rzeka, o wielu obliczach, trudny do przedstawienia w „pigułce”. Ale być może, przeczytanie historii kilku dzieciaków trafiających do rodzinnych form opieki, pokaże jak ważne jest wychowanie porzuconych, osieroconych dzieci w rodzinach zastępczych czy rodzinnych domach dziecka oraz przybliży powody powstawania organizacji pozarządowych, których głównym celem jest niesienie pomocy zarówno samym dzieciom jak i ich opiekunom zastępczym wołającym „Pomóżcie nam pomagać dzieciom !!!”. Taką organizacją jest Mazowiecka Fundacja Rodzin Zastępczych, która od 2007 r. ma status organizacji pożytku publicznego.
Historia Adasia
Rodzice zastępczy zobaczyli Adasia w szpitalu leżacego na oddziale intensywnej terapii. Chłopczyk miał wtedy 10 miesięcy i ze szpitala miał trafić do hospicjum. Chłopczyk nie miał żadnych rokowań na przeżycie. Miał niewydolność oddechowo-płucną i krązeniową, miał porażenie po wylewie, zupełny bezwład mięśniowo-ruchowy. Dla chłopczyka poszukiwano miejsca gdzie mógłby w godnych warunkach umrzeć. Rodzice zastępczy podjęli jednak walkę o życie Adasia. Zaczęła się codzienna, wielogodzinna rehabilitacja. Adaś zaczął stopniowo reagować na bodźce, chodzić, widzieć, reagować na swoich opiekunów. W tę rehabilitację zaangażowana była cała rodzina łącznie z dorosłymi już dziećmi rodziców zastępczych. Rezultaty powolutku zaczęły być widoczne, chociaż jeszcze przez pierwsze 4 lata życia chłopczyk często musiał być hospitalizowany i pojawiały się sytuacje zagrażające życiu. Adaś jest dzieckiem autystycznym. Obecnie rozpoczął edukację w szkole specjalnej. Nadal jednak wymaga stałej opieki wielu specjalistów m. in. neurologów, pulmonologów, rehabilitantów oraz ustawicznej, czujnej opieki rodziców aby zapobiegać zagrożeniom życia, które ciągle jeszcze mogą się pojawiać jako np. następstwo drobnej nawet infekcji. Rodzice zastępczy adoptowali Adasia i jest ich ukochanym dzieciaczkiem. Pełna miłości opieka przyniosła zaskakujące dla specjalistów rezultaty – chłopczyk, który miał szybko umrzeć - żyje, rozwija się i jest radosnym dzieckiem.
Historia Kasi
Dziewczynka urodziła się jako wcześniak, z niską wagą, z zagrożonym życiem. Podczas okresu płodowego piła razem z mamą– nałogową alkoholiczką. Przez pierwszych 7 miesięcy dziewczynką zajmowało się starsze rodzeństwo. Ale dzieci nie potrafią wychowywać dzieci – jest to zadanie dorosłych. Los małej odmienił się gdy trafiła do rodzinnego domu dziecka. Nowa mama zaczęła batalię o jej zdrowie – neurolog, kardiolog, endokrynolog, genetyk, pediatra, psycholog, logopeda, terapeuta zajęciowy. Diagnoza niestety niepomyślna – mała Kasia jest dzieckiem niepełnosprawnym z powodu nieodwracalnych uszkodzeń mózgu spowodowanych alkoholem w życiu płodowym. Można jej pomóc jedynie przez kosztowne zajęcia rehabilitacyjne. Z pomocą przychodzą organizacje pozarządowe - środki finansowe uzyskane od Fundacji dają szanse na lepsze jutro dla małej Kasi. Kasia uczestniczy regularnie w zajeciach terapeutycznych , które należy powtarzać dwa razy w tygodniu. Miesięczny koszt takich zajęć to 600-800zł, czyli całość środków otrzymywanych na utrzymanie dziecka. Nawet najbardziej oddani rodzice zastępczy muszą szukać wsparcia organizacji pozarządowych czy ludzi wielkiego serca, aby temu podołać.
Historia Ali
Ala, 5-latka, jest najstarsza z sióstr. Miała wiele obowiązków: karmiła i przewijała roczną Nikę, pomagała 4-letniej Klaudii. Często musiała zdobywać pożywienie – w parterze kamienicy, w której mieszkały jest sklep spożywczy, w którym sprzedawczyni dawała za darmo chleb, masło i kaszkę dla małej. Ala była mamą dla rodzeństwa. Biologiczna mama dziewczynek pije alkohol od rana do wieczora i często pozostawiała dzieci na długi czas same, bez opieki. Sytuacja zmieniła się gdy dzieci trafiły do rodzinnej opieki zastępczej – Ala wreszcie może być dzieckiem, bawić się z rówieśnikami, nie myśleć o tym czy będą miały co zjeść na kolację, ale dla pewności przez pierwsze tygodnie ciągle pytała swoją nową ciocię, czy będzie posiłek i czy na pewno dla wszystkich wystarczy. Niestety ślady trudnego dzieciństwa ciągną się za Alą dalej. Z chwilą gdy poszła do szkoły okazało się, że jej możliwości przyswajania wiedzy odbiegają znacznie od jej rówieśników. Po wnikliwych badaniach okazało się, że jej biologiczna mama piła w trakcie ciąży i dziecko ma zespół FAS., przejawiający się u niej głównie w postaci kłopotów z koncentracją i obniżoną sprawnością logicznego myślenia. Zajęcia wyrównawcze, dodatkowe lekcje z języka obcego są jedyną szansą dla niej na skończenie szkoły i drogą do normalności w życiu „dorosłym”.
Historia Marysi i Tereski
Dwie siostry w wieku 10 i 12 lat trafiły do kolejnego nowego domu. Rozglądały się niepewnie. Wiedziały jedno - trzeba uzyskać aprobatę, zainteresowanie i jak najwięcej nowej mamy dla siebie. Stały przy niej, przytulały się, chętnie weszłyby na ręce, ale na to były już za duże (zazdrościły pełzającym po podłodze maluszkom). Przepychanki, kłótnie –„Ty masz więcej miejsca, posuń się bo ja nie mogę się przytulić!”. Przez pierwsze tygodnie usypiały ze smoczkiem zabranym maluchom. Po przebadaniu dzieci okazało się, że młodsza dziewczynka ma poważne zaburzenia w rozwoju emocjonalnym i poznawczym ze względu na FAS (alkoholowy zespół płodowy), starsza Tereska, po oswojeniu się z nową sytuacją, starała się wrócić do starych przyzwyczajeń – podkrada pieniądze i inne cenne przedmioty. Praca nad powrotem do normalności Tereski, wpojeniem jej nowych zasad moralnych, odwrócenie dotychczasowych wartości do góry dnem nie było łatwym zajęciem. Po 5 latach można powiedzieć na 90%, że się udało, ale tak naprawdę to dopiero czas pokaże. Z Marysią jest trudniej. Ma kłopoty z rzeczywistą oceną sytuacji, nie dostrzega zagrożeń życiowych. Mimo że ma już prawie 16 lat to na świat patrzy oczami dziesięciolatki. Jest bardzo dobrym, posłusznym dzieckiem, ale bardzo szybko ulega wpływowi innych, nie potrafiąc krytycznie oceniać i dystansować się od otaczających ją ludzi. Jeszcze długo będzie wymagała wsparcia życzliwych jej osób.
Historia Sebastiana
Nowa mama znalazła go w publicznej placówce gdy miał 12 miesięcy. Dotychczasowe opiekunki patrzyły ze zdziwieniem - po co ta kobieta bierze tę „roślinkę”, ledwo co siedzi, nie gaworzy, nic z niego nie będzie. W łóżeczku trudno go było znaleźć bo ciągle leżał zwinięty w kuleczkę. Minęło kilka lata, chłopiec chodził do przedszkola ze swoimi rówieśnikami a obecnie zaczął naukę w szkole. Zmienił się nie do poznania, chociaż dalej jest bardzo malutki jak na swój wiek, ma FAS, jest nadpobudliwy, ale z pewnością to nie „roślinka”. Włożonej pracy nowej mamy nie da się opisać – klika godzin dziennie – ćwiczeń w domu, wizyt u specjalistów, rehabilitantów. Są rezultaty tych starań, które dają nadzieję, że kiedyś, może za wiele lat, chłopiec będzie mógł samodzielnie żyć.
Historia Matyldy
Mając 1,5 roczku trafiła do nowego domu z interwencji policyjnej. Była w ciągłej histerii, próbowała się zabić. Siadała na podłodze i kopała się własnymi nogami w głowę, wyrywała sobie włosy. Wszystko co znalazła w szafkach, na podłodze czy koszu na śmieci najpierw wąchała, a później próbowała jeść. Na widok kaszki mlecznej dostawała wymiotów, a łyżki z zupą nie chciała wziąć do buzi. O innych zachowaniach, ponieważ są zbyt drastyczne, ciocia nawet nie chce opowiadać. Wiążą się z molestowaniem seksualnym, które w ocenie specjalistów, jest „chlebem powszednim” w patologicznym środowisku. Zmiany w psychice dziecka są nieodwracalne, a ich skutki będą rzutować na całe dorosłe życie. Wsparcie psychologa i psychiatry jest niezbędne, aby dać Matyldzie chociaż nikłą szansę na normalność. Traumatyczne przeżycia ciągle krążą w podświadomości dziewczynki mimo, że od wspomnianych zajść minęło już siedem lat. Dziecko ma ogromne kłopoty z koncentracją , rozpoznawaniem granic własnego ciała (np. często wpada na framugę drzwi), zaburzone czucie ( wszystkie ubrania ją łaskoczą i drażnią). Wszystko to powoduje utrudnienia w przyswajaniu wiedzy w szkole. Konieczne są korepetycje, ćwiczenia rehabilitacyjne i dalsza praca z psychoterapeutą.
Historia Ewy
O swoich rodzicach biologicznych wie tylko tyle, że nie odebrali jej ze szpitala i tak trafiła do domu dziecka. Gdy skończyła 18 miesięcy zabłysło dla niej światełko nadziei. Pojawili się ludzie, którzy chcieli stworzyć jej nowy dom, została adoptowana. Niestety dobre dni trwały krótko- 3 lata. Jej nowa mama w niejasnych i niewyjaśnionych do tej pory okolicznościach pozbawiła się życia, a ojciec zaczął coraz częściej zaglądać do kieliszka. W tym czasie od swoich ciotek i babci dowiedziała się że jest „państwowym bękartem”, którego za darmo żywią i ubierają. Sytuacja pogorszyła się jeszcze z chwilą śmierci ojca. I tak w wieku 10 lat trafiła do kolejnej rodziny, która miała zapewnić jej schronienie. Jak mogła im zaufać? Jak obdarzyć następnych jakimkolwiek uczuciem? Przecież to wszystko tylko na chwilę. Po co się wiązać, aby potem znowu przeżywać gorycz rozstania czy inne, kolejne traumy. Wytykali jej że nieładnie je, że jest brudna, brzydko pachnie i trzeba się umyć, że nosa nie powinno wycierać się rękawem tylko chusteczką. Czepiają się. Do tej pory nikt na to nie zwracał uwagi i było dobrze.....Minęło parę kolejnych lat. Ewa nie różni się „na zewnątrz” niczym od swoich koleżanek, tylko jej serca nikt jeszcze nie może zdobyć.
Historia Maćka
Mama piła całą ciążę. Po narodzinach syna rzadko się nim zajmowała. Ważniejszy był alkohol. Ojciec najczęściej nie pracował, lubił alkohol i kobiety, a dla dziecka miał mało czasu. Maćka wychowywało „podwórko”. Starszy, przyrodni brat nauczył go kraść i palić papierosy, częstował narkotykami. Po śmierci ojca, mając niecałe 9 lat, trafił do domu dziecka, a stąd po roku trafił do rodziny zastępczej. Rodzinie zastępczej powiedziano, że Maciek to grzeczne, zdrowe dziecko wymagające tylko ciepła, troskliwości i miłości opiekunów. W rodzinie szybko okazało się, że ma silnie zaburzoną osobowość i zespół stresu pourazowego, poważną wadę serca, konieczna jest operacja laryngologiczna. Później rozpoznano jeszcze zaburzenia więzi i FAS (alkoholowy zespół płodowy), następstwem którego jest trwałe uszkodzenie mózgu odpowiedzialne za odbiegające od ogólnie przyjętych norm postępowanie Maćka. Maciek nie chodził ale biegał i podskakiwał, ciągle się przewracał, wpadał na różne sprzęty. W wieku prawie 10 lat nie umiał czytać, nie znał i nie rozumiał podstawowych pojęć jak np. dzień, noc, rok, miesiąc, pory roku, miasto, wieś, państwo, godzina, minuta, miał ogromnie ubogie słownictwo, nie miał poczucia upływu czasu, nie miał orientacji w przestrzeni, miał zaburzoną pamięć, zaburzone czucie, równowagę, nie umiał i dalej nie umie rozpoznawać stanu emocjonalnego innych ludzi, nie był i nie jest w stanie połączyć przyczyny ze skutkiem i ma jeszcze mnóstwo innych dysfunkcji. Maciek nie znał norm społecznych, kradł, oszukiwał, był agresywny, niszczył wszystko wokół - sprzęty, ludzi, a nawet samego siebie. Nie zna uczucia wstydu, nie umie i prawdopodobnie nigdy już się nie nauczy współczuć, kochać, prawdziwie troszczyć się o innych. Sprawiał też ogromne problemy wychowawcze. Dość często wchodził w konflikty z prawem. Do pełnoletniości chłopiec był pod stałą opieką psychologów, psychiatry i kardiologa, ortodonty, przechodził specjalistyczne terapie. Praca własna Maćka, „ciężka orka” rodziny zastępczej i rzeszy specjalistów przez 8 lat umożliwiły mu ukończenie gimnazjum, mimo znacznie obniżonego poziomu intelektualnego i ogromnych trudności jakie sprawiała mu nauka. Dalsza nauka przekraczała już jego możliwości. Podczas pobytu w rodzinie zastępczej udało się skorygować niektóre dysfunkcje. W dorosłe, samodzielne życie wystartował, wydawałoby się, z dobrego poziomu. Rodzina zastępcza przy wsparciu jednej z fundacji zapewniła mu własne mieszkanie. Niestety nawiązanie kontaktu z matką biologiczną, która przez cały czas pobytu Maćka w rodzinie zastępczej nie interesowała się nim oraz z przyrodnim bratem, wielokrotnie karanym pozbawieniem wolności, było główną przyczyną, że i Maciek zszedł na drogę przestępstwa. Nie chciał pracować, zaczął pić, zadłużył mieszkanie, bardzo szybko został ojcem, za swoje czyny doczekał się wyroków skazujących. Czy to porażka ? Chyba jednak nie, chociaż koszt „zmądrzenia” jest ogromny. Maciek przeżył kilka spokojnych lat, zobaczył, że można prowadzić inne życie niż to znane mu z dzieciństwa. Powoli przychodzi „opamiętanie”. Znowu zaczyna korzystać z rad „cioci”, chce być odpowiedzialnym ojcem, ogranicza kontakty z mamą-alkoholiczką i zerwał kontakty z bratem, który bardzo go skrzywdził. Miejmy nadzieję, że te ostatnie zmiany będą trwałe. Gdyby nie pobyt w rodzinie zastępczej Maciek nie miałby nikogo bliskiego, życzliwego, komu zależałoby na nim. Bez leczenia nie mógłby samodzielnie funkcjonować, popadłby w znacznie poważniejsze konflikty z prawem, nie miałby mieszkania, nie miałby gdzie się podziać.
Podsumowanie
Ludzie, którzy podejmują się opieki nad obcymi dziećmi, często postrzegani są jako desperaci czy wręcz wariaci - bo kto chciałby, na własne życzenie, przestawić życie swoje i swoich najbliższych do góry nogami. Zapytani dlaczego to robią, po co wybrali taką drogę życia, długo zastanawiają się nad odpowiedzią. Wiedzą, że oczywisty dla nich powód – chęć pomocy dzieciom – jest przyjmowany przez otoczenie z niedowierzaniem. Często w podtekście pytań ciekawskich pojawiają się pieniądze. Jedna z „nowych” mam, pytana co z tego ma, ucinając wszelkie dyskusje, udzieliła wiele mówiącej odpowiedzi: „chcę zostać świętą”.
Pracę jaką trzeba wykonać by najpierw zrozumieć i zaakceptować dziecko, które trafia do nowej rodziny, a następnie mu pomóc, można porównać do przeniesienia góry piasku naparstkiem. W zależności od przypadku i wcześniejszych doświadczeń dziecka i rodziny może to być mały pagórek albo hałdy tak wielkie, że wydają się niemożliwe do pokonania. Opiekunowie zastępczy muszą zdawać sobie sprawę, że przyjmując dzieci skrzywdzone, głęboko zranione i pokaleczone przez los, jaki zgotowali im najczęściej nieodpowiedzialni dorośli, podejmują się zadania bardzo trudnego ale jednocześnie powinni mieć możliwość uzyskania wsparcia i poczucie, że w tej trudnej pracy nie są pozostawieni samymi sobie. Doświadczenie wychowania własnych dzieci, nawet jeżeli było ich pięcioro czy nawet więcej nie wystarcza. Dlatego potrzebna jest wymiana doświadczeń, możliwość korzystania z porad specjalistów i ciągłe szkolenia.
Dla zaspokojenia tych potrzeb, w czerwcu 2006 r., została powołana przez rodziców zastępczych Mazowiecka Fundacja Rodzin Zastępczych. Fundacja jest organizacją non-profit. Od kwietnia 2007 r. ma status organizacji pożytku publicznego. Wszyscy Fundatorzy, Członkowie Zarządu i Rady Fundacji są lub byli rodzicami zastępczymi i swoją pracę w fundacji wykonują społecznie. Podstawowym celem Fundacji jest udzielanie wszechstronnej pomocy opiekunom zastępczym i dzieciom wychowującym się w rodzinach zastępczych i rodzinnych domach dziecka, informowanie opinii publicznej o rodzinnych formach opieki oraz tworzenie pozytywnego obrazu rodzicielstwa zastępczego.
Ciągle jeszcze w placówkach opiekuńczo-wychowawczych przebywa bardzo dużo dzieci – ok. 30 tysięcy. Tylko co dziesiąte dziecko przebywające poza rodziną biologiczną wychowuje się w rodzinnych formach opieki zastępczej dających szansę na lepsze dzieciństwo i lepszą przyszłość dla osieroconych dzieci. W Konwencji Praw Dziecka czytamy: „ …. dziecko dla pełnego i harmonijnego rozwoju swojej osobowości powinno wychowywać się w środowisku rodzinnym, w atmosferze szczęścia, miłości i zrozumienia”. Jeżeli dziecko nie może wychowywać się w rodzinie biologicznej powinno mieć szansę na wychowywanie w rodzinnych formach opieki zastępczej. Rodzin zastępczych jest zbyt mało i brakuje chętnych do ich tworzenia. Przyczyną może być brak wsparcia ze strony urzędów do tego powołanych, brak specjalistów znających i rozumiejących problemy rodzicielstwa zastępczego, chcących wspierać opiekunów zastępczych w ich ogromnie trudnej pracy. Mazowiecka Fundacja Rodzin Zastępczych stara się, w miarę swoich skromnych możliwości, takie wsparcie zapewniać.
Jeszcze 2 lata przed powstaniem Mazowieckiej Fundacji Rodzin Zastępczych kilka rodzin zastępczych, z Warszawy i Województwa Mazowieckiego, kierując się swoim doświadczeniem i przekonaniem o konieczności wzajemnego wspierania się rodzin, utworzyło samopomocową grupę wsparcia. Spotkania w gronie osób doskonale rozumiejących problemy dzieci w opiece zastępczej i ich opiekunów były bardzo budujące. Pokazały jak bardzo potrzebna była wzajemna wymiana doświadczeń, przekazywanie informacji o lekarzach specjalistach, psychologach, pedagogach, terapeutach, prawnikach, którzy mogli pomóc dzieciom umieszczonym w opiece zastępczej.
Mazowiecka Fundacja Rodzin Zastępczych kontynuuje prowadzenie grup wsparcia, organizuje pomoc wzajemną rodzin, pomoc rzeczową i w miarę możliwości pomoc finansową dla rodzin w bardzo trudnych sytuacjach, prowadzi warsztaty umiejętności wychowawczych, telefon informacyjny dla opiekunów zastępczych i kandydatów na opiekunów zastępczych, bezpłatne porady, a także gdy posiada środki finansowe, organizuje spotkania integracyjne oraz okolicznościowe (spotkania wigilijne, pikniki z okazji Dnia Rodzicielstwa Zastępczego) z licznymi konkursami, zabawami i upominkami dla dzieci. Dofinansowywała rodzinom wyjazdy wakacyjne. Bardzo potrzebne są bezpłatne dla rodzin porady prawne i psychologiczne, na prowadzenie których potrzebne są pilnie środki finansowe.
Zarząd Fundacji przygotowuje oferty na konkursy dla organizacji pozarządowych na realizację zadań publicznych w zakresie zgodnym ze Statutem Fundacji oraz współpracuje z innymi organizacjami pozarządowymi i organami administracji samorządowej. Mazowiecka Fundacja Rodzin Zastępczych wraz z innymi organizacjami i przedstawicielami środowiska rodzicielstwa zastępczego uczestniczyła aktywnie w sprawach związanych z ustawą o pomocy rodzinie i systemie pieczy zastępczej, która zacznie obowiązywać od 2012 roku - przedstawiciele Fundacji m.in. uczestniczyli w pracach komisji sejmowej. Zajmującej się ustawą. Członkowie Zarządu biorą udział w seminariach, konferencjach i szkoleniach związanych z tematyką rodzicielstwa zastępczego. Fundacja jest członkiem Koalicji Na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej oraz Federacji na Rzecz Reintegracji Społecznej. Więcej informacji na temat naszych działań można znaleźć na stronie internetowej: www.mfrz.pl , uzyskać telefonicznie pod numerem 516.099.036 lub wysyłając maila na adres : kontakt@mfrz.pl .
Naszą pomocową działalność możemy prowadzić tylko dzięki wsparciu darczyńców - ludzi dobrego serca. Każdy może znaleźć dla siebie formę wsparcia Fundacji - może to być pomoc finansowa lecz również cenne są inne formy: poszukujemy wolontariuszy do pracy dziećmi, do prac biurowych w Fundacji, pomocy w prowadzeniu strony internetowej oraz zapraszamy do pomocy specjalistów różnych dziedzin. Szukamy możliwości sfinansowania badań szczególnie dla nowo przyjmowanych dzieci i dofinansowania specjalistycznego leczenia i terapii już zdiagnozowanych. Wiele badań, terapii, rehabilitacji oraz leków nie jest refundowana przez NFZ. Dokuczliwy jest brak środków na wypoczynek dzieci oraz na dostęp do zajęć rekreacyjnych, kulturalnych i sportowych oraz na umożliwienie dzieciom rozwijania ich zainteresowań, wyrównywania szans rozwojowych.
Mazowiecka Fundacja Rodzin Zastępczych
ul. Nowogrodzka 49, 00-695 Warszawa
KRS: 0000261167, REGON: 140627779, NIP: 7010029658
Strona internetowa: www.mfrz.pl, adres e-mail: kontakt@mfrz.pl
tel. 516.099.036
konto: Bank Millennium S.A. , nr IBAN: 29 1160 2202 0000 0000 7798 6245