Witaj na stronie

Marcin

Z AkcjaMis

Marcin został umieszczony u nas dwa lata jako 17-letni chłopak uważany za trudnego, w posiadanej dokumentacji uchodził za agresywnego i stwarzającego zagrożenie. Marcin miał orzeczenie o upośledzeniu w stopniu umiarkowanym. Przyjęcia Marcina odmówiły wszystkie placówki w woj. Mazowieckim. W tym czasie przeciwko matce i ojczymowi Marcina toczyło się postępowanie prokuratorskie o znęcanie się. Faktycznie 40% głowy Marcina to blizny. Po pijanemu matka katowała chłopaka wszystkim co miała pod ręką :pogrzebacz, taboret, żelazko, urwane drzwiczki od szafki. Przyczyną bicia było głównie, że Marcin nie chciał sprzątać w czasie i po libacjach alkoholowych, szczególnie wymiocin. Gdy matka za bardzo go skatowała wówczas kneblowała go i wiązała, a następnie zamykała w łóżku, by w czasie gdy szła do miasta dalej pić nie wyszedł z domu. Marcin musiał jeszcze kraść na potrzeby domu, gdy przyniósł matce trofea w zamian dwa dni miał bez bicia. Jako dziecko agresywne dodatkowo został odsunięty od rówieśników przez nauczanie indywidualne w domu. Pomimo postępowania prokuratorskiego rodzice mieli prawa do kontaktu z Marcinem. Chłopiec, który na początku był bardzo prowokacyjny <chodził po domu plując na podłogę, ściany, świeżo upraną odzież, przez trzy godziny chodził za wybraną osobą i nawoływał za nią „wafel, jak się masz wafel” albo „chcesz mydełko pod prysznic, mogę dać ci mydełko pod prysznic”, zawsze kontrolując czy będzie uderzony, czy nie. Zawsze był bardzo zdziwiony, gdy nie zwracano na niego uwagi . Zauważyliśmy jednak, że Marcin robi się zawsze bardzo nerwowy na dwa dni przed przyjazdem matki, oraz wycisza się dopiero po dwóch dniach po wizycie. Kontakty z matką zostały sądowo zawieszone. Od tego czasu, ku naszemu zdziwieniu Marcin okazał się chłopakiem bardzo ciepłym i serdecznym. Marzeniem chłopca było być takim jak inni, dlatego zaczął uczęszczać do szkoły. Rozpoczęcie roku szkolnego było dla Marcina wielkim przeżyciem, na jego twarzy rysowały się wszystkie emocje: strach, przerażenie, szczęście, radość <dokładnie jak u dziecka idącego do klasy pierwszej Szkoły Podstawowej>. Innym punktem zwrotnym było przystąpienie przez Marcina do bierzmowania. Jego radość i duma była nie do opisania i wiecznie powtarzane słowa „ja jestem taki jak inni, jestem traktowany jak człowiek a nie jak zwierze”. Aktualnie Marcin kontynuuje Szkołę Zawodową, wynajmuje mieszkanie, z matką nie utrzymuje kontaktów. Przeciwko rodzicom aktualnie od 1,5 roku toczy się postępowanie karne.




Widok
Osobiste